Archiwum 18 lipca 2004


lip 18 2004 Wrocilam
Komentarze: 8

No i wrucilam, wczesniej niz planowalam i luka mi zostala 10 dniowa do zlotu, ale fajnie ;)..Dwa tygodnie byly zarabiste, chyba sie strasznie rozpisze. Jechalam najpierw ze szwagrem, na dziko troche, jechalismy caly dzien, cala noc , tirem, pociagiem itp :P..oprowadzalam turystow po wiosce indianskiej, ale tkaiej ze smiac sie nam chce , na dzien dobry witali sie wszyscy ' Hoka hej ' co znaczy po Lakocku ' dobry dzien na smierc ' ale nikt tam o tym nie wiedzial, i pozostawmy to bez komentarza :D..Ekipa pracujaca byla tak zajebista, ze nie moge. Wszyscy poprostu sobie jaja robili niezle z tej calej wioski i wogole. Stajenni zeby wstawac o 5 rano wciagali amfe , a potem mieli taakie oczy..... Wogole zeby psychicznie wytrzymac praiwe kazdy bral flaszke do  pracy. Szef czyli szeryf byl tak pojebany ze szkoda gadac, nie bede tu wszytkiego pisac bo mi sie nie chce.... Szeryf potrafil sie wydrzec na ciebie przy turystach, od najgorszych, ochrzanic za to np ze przeprowadzasz grupe przez drozke a nie obok wiezienia, wogole szkoda gadac, niektorzy psychicznie nie wytrzymywali. W ten dzien co pojechalismy zwolnil kucharke bo dawala nam pracownikom dokladki itp.. Ale dobra :D..Mieszaklismy w  trzy osoby, w tkaiej malej klitce jak moja lazienka, obok za sciana , tzn blacha taka ktora niby dzielila na dwa pokoje, mieszkal Juzek, super byl, ale lubil male dziewczynki, i wszytkim propozycje stawial,. Zreszta wogole wszyscy tam stawiali tkaie propozycje, Zaczelo sie od harleyowca w glanach i skurze ktory sie do mnie dopiepeszyl, i chcial pobic mojego szwagra , bo mnie bornil.. . Kolobrzeg to strasznie niebezpieczne miasto, bylo pare nieprzyjemnych sytuacji, jak chciali pobic dopiero poznanych przez nas, chlopakow w dlugich wloas, dredach, bo skrecali blanta i dobrze ze mojego szwagra wzieli za babe, mial by przejebane, Wrocilam dlatego bo szeryf w chuja sobie z kasa lecial i jak bysmy dotsali to kto wie czy mielibysmy za co wrocic ..:P..Ale nie no o 23 powiedzilismy mu zeby sie wypchal, wyplacil nam kase i zapierdzielalismy poltorej godziny z tkaimi bagazami ze myslalam ze padne..:D... nie mielismy gdzie sie podziac przez noc, to poszlismy na dworzec :D..Jak to moj szwagier powiedzial ' kazdy prawdziwy klimaciarz spedzil choc raz noc na dworcu ' oczywiscie to w zartach :D... Zakochalam sie w koniach i strasznie chciala bym miec stajnie w przyszlosci..hippika swietna sprawa.. Zakochalam sie w Kalwaro, koniu do jazdy westernowej ;).. Nauszylam sie strzelac z luku i w tym tez sie zakochalam , musze isc do lasy po drzewo zeby mi szwagier luk sklecil :)..Najlepsze bylo w pracy jak na strzelincy robilam sobie z kolegom jaja z niemcow, bo wiecie oni nie jarza co my mowimy , my co oni :D..Jedno najsmieszniejsze to bylo to, ze kompalam sie miedzy kozami a swinakmi wietnamskimi, ktore sa sliiiczne !!!! :)..mmmm.. a piwo irlandzkie jakie w kolobrzegu bylo..:)).. To napisane nawet nie w skrucie bo wyszlo by z piec razy wiecej, ale nie chce mi sie wiecej pisac, no :)... teraz tylko do 27 do zlotu... :)..Bede tesknic za ekipa szczegolnie za kaziem,  blazejem, martyna i arturem od strzelnicy, ale damy rade :).. Bylo zajebiscie ..:).Najlepsze bylo tez to ze na drugim koncu poslki spotkalam kolezanke z klasy, malo brakowalo a oprowadzala bym jej grupe..:P.....ehh.. i wiecie co ? zobaczylam tam jedno..Strasznie zamknelam sie  tu w Mielcu w schemacie ..:)

..' A ty sie baw ty sie smiej spiewaj Hoka hej ..' ..' na zachodzie na zachodzie , czlowiek zyje jak w zagrodzie..' :D

*dark_angel* : :